Fundraisingowe przykazanie miłości

Uwierzcie mi, że niewiele zawodów uczy kochania ludzi. I to nie w taki sposób w jaki istnieje miłość pomiędzy dwojgiem zakochanych czy duchownym, a jego owieczkami. Chodzi  o stan kiedy to przekonujesz się, że miłość po prostu jest korzystna ze względów również pragmatycznych.

Temat ten natchnął mnie w grudniu. Co prawda kwestia szacunku do Darczyńców wraz z wytłumaczeniem jej genezy jest kompleksowo poruszona w moim praktycznym podręczniku fundraisingowym (taka mała autoreklama 🙂 ), ale podczas nagrywania podcastów dla GFA, Mateusz Matlak zadał mi pytanie: Które miejsce w dekalogu fundraisera zajęłoby przykazanie „kochaj Darczyńców swoich”. Temat jest bardzo poważny i niestety niedoceniany przez polskie NGOsy.

Dlaczego miłość do Darczyńców jest taka ważna? Można powiedzieć, że każdy z nich jest bohaterem. Bohaterem, który odmawia sobie czegoś żeby wesprzeć organizację pozarządową, której misja go zainteresowała. Darczyńcy robią to nie mając z tego żadnego dobra materialnego w zamian ani żadnej usługi. Pomagają ponieważ widzą taką potrzebę. Właśnie z takiej postawy fundraiserzy za oceanem używają powiedzenia: Donor is always right. Analogia do powiedzenia, że „klient nasz pan” oczywiście jest dopuszczalna, ale chodzi tutaj o coś innego.

Darczyńca „is right” ponieważ dokonuje dobrego wyboru przekazując swoje pieniądze Twojej organizacji z własnej, nieprzymuszonej woli.  Darczyńca „is right” bo uznaje Twoją misję ze słuszną. Darczyńca „is right” bo ufa, że najlepiej wykorzystacie darowiznę. W końcu Darczyńca „is right” gdyż to właśnie wybiera Twój przekaz, misję Twojej organizacji i dlatego kochaj go szczerze. Nie, nie wyznawaj miłości ani panu Henrykowi z Krakowa, ani pani Agnieszce ze Szczecina. Zachęcam Cię do wyobrażenia sobie jak wielkim zaufaniem obdarzają ludzie Twoją organizację.

Może to się wydaje idealistyczne, ale spójrz ile wokoło w naszej Polskiej rzeczywistości jest nieuczciwego działania – jak niepoprawnie politycznie śpiewał „Grabaż” w piosence Strachy na Lachy pt. „Żyję w kraju”. Dlatego Ty i Twoja organizacja powinniście zrobić wszystko by relacja zawiązana pomiędzy Wami a Darczyńcami była prowadzona w sposób jak najbardziej szczery, przejrzysty i profesjonalny.

Jest wiele definicji fundraisingu, ale moje doświadczenie zdobyte na tym polu mówi wprost: to relacje. Relacje oparte na fundraisingowym przykazaniu miłości: „kochaj Darczyńców swoich”. Inaczej fundraising będzie jedynie zbieraniem kasy.

PS Rozmowę, którą anonsowałem na początku będziecie mogli wysłuchać już w najbliższy czwartek – po zapisaniu się na newslettera szkoleniango.pl by móc mieć dostęp do nagrań (druga autoreklama 🙂 ).

Współpraca: Mateusz Paweł Matlak

avatar

Maciej Gnyszka

mówią, że to Kazimierz Deyna polskiego fundraisingu. Z powodzeniem prowadzi firmę zajmującą się pozyskiwaniem środków dla organizacji pozarządowych. Zebrał od prywatnych Darczyńców już prawie 5 000 000 zł. Założyciel Towarzystw Biznesowych.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *