Osoby, które działają w NGO na zasadzie wolontariatu często stają przed wyzwaniem okiełznania zbyt dużej motywacji przed rozpoczęciem projektu. Jeśli o tym zapomną, mogą wyczerpać jej wszelkie pokłady już na samym starcie.

Większość organizacji pozarządowych korzysta ze wsparcia wolontariuszy. Wiele inicjatyw jest realizowanych w całości przez osoby, które decydują się zrezygnować z wynagrodzenia. Dla nich najważniejsze jest doświadczenie, nowe znajomości lub wsparcie idei, z którą się utożsamiają. To przede wszystkim ludzie młodzi i pełni pozytywnej energii, ale też nieświadomi tego, że projekt realizowany przez stowarzyszenie działa na podobnych zasadach jak te, które są realizowane w wielkich korporacjach. Różna jest skala działania, natomiast wyzwania czasami są zaskakująco duże.

 
Trudności w zarządzaniu projektem nadchodzą zawsze – im bardziej wolontariusz jest ich świadom, tym lepiej się do nich przygotuje, a dzięki temu zminimalizuje ich ewentualne negatywne efekty. Niestety niedoświadczeni koordynatorzy projektów często patrzą na swoje inicjatywy z jednej, bardzo kolorowej perspektywy: będzie dobrze, przecież jest fantastycznie zmotywowany. Oczywiście można to zrozumieć: każdy na początku jest podekscytowany nowym zadaniem, bo jest ono po prostu nowe. Daje powiew świeżości, wnosi energię, pozwala wyrwać się z rutyny. Łatwo więc popaść w hurraoptymizm i nie jest powiedziane, że dotyczy on tylko osób niedoświadczonych.

 
Można powiedzieć, że od dnia rozpoczęcia realizacji do dnia zamknięcia projekt żyje. A jak to w życiu bywa: czasami towarzyszą nam wzloty, a czasami upadki. Ogromny wzlot notujemy na samym początku – to właśnie wtedy mamy największą motywację do pracy. Ale potem, wraz z kolejnymi mniejszymi porażkami lub napotkanymi trudnościami, energia opada, aż w końcu osiąga poziom krytyczny, który możemy nazwać czarną nocą projektu.
Co więc powinien zrobić człowiek stojący w obliczu nowego projektu niezależnie od tego, jak wielkie ma doświadczenie w działaniu i jak ogromne chęci? Powinien usiąść i poczekać aż mu przejdzie. Motywacja jest czymś fantastycznym, ale potrafi zaślepiać. A osoba zaślepiona nie spojrzy racjonalnie na stojące przed nią przeszkody.

 
Dlatego pierwsze dni nowego projektu należy przeznaczyć na planowanie. Określić, gdzie mamy braki, przygotować działania na wypadek sytuacji awaryjnych i rozpisać kamienie milowe, których zdobycie będzie sukcesem. Dzięki temu motywacja stale będzie wysoka. Niezależnie od tego, jak doświadczony jesteś.